-Amy, co jest? - mówię obojętnie, jednak gdy mi nie odpowiada zaczynam się denerwować
-Amy!- tym razem już ropaczliwie krzyczę szrpiąc za jej ramiona, ona się nie rusza, co sie dzieje?
-Pomocy, pomocy! Krzyczę, jednak nikogo nie ma w pobliżu. Szybko wyciągam telefon i wybieram numer na pogotowie, kiedy po trzech sygnałach słyszę po drugiej stronie przyjazny i ciepły głos kobiety szybko mówię:
-Proszę szybko przyjdźcie moja siostra chyba zemdlała! Upadła na ziemię i ciągle się nie rusza Proszę pomóżcie - przerażona krzyczę do mojego smartfona
-Spokojnie, gdzie jesteście- Odpowiada kobieta
-Przyjedźcie na Harley Street- mówię nerwow pocierając czoło
-Dobrze, czekaj tam na pogotowie, jeśli potrafisz to rozpocznij akcję reanimacyjną- instruje mnie kobieta
-Dziękuję, będę czekać - odpowiadam i szybko się rozłanczam. W tej chwili zaczynam dziękowac Bogu, że tydzień temy ukończyłam kurs pierwszej pomocy. Trzydzieści uciśnięć i wdechy- nerwowo powtarzam w myślach i biorę się do roboty. Ze łzami w oczach obracam Amy na plecy i zaczynam uciskać jej klatkę piersiową. Z trudem przełykam formującą się w moim gardle gulę, gdy powtarzam wdech już drugi raz a dzieczyna się nie rusza
-Amy błagam, obudź się- krzyczę
Łzy ciekną mi po policzkach, gdy nadjeżdża karetka, a ze środka wybiega trójka ratowników.
-Co się stało?- pyta mnie jeden z nich
-Nie mam pojęcia, wracałyśmy z imprezy, gdy nagle Amy się przewróciła. Leży tu już od jakiś 10 minut, próbowałam ją reanimować, ale to nic nie pomogło, błagam zróbcie coś- jęczę błagalnym tonem
-Spokojnie, podaj nam imię i nazwisko dziewczyny
-Amy, nazywa się Amy Brown
-Dobrze, Ty dzwoniłaś na pogotowie?- pyta
-Tak, jestem jej siostrą, nazywam się Sue Brown-odpowiadam, kiedy mężczyźni wnoszą Amy na noszach do karetki
-Dobrze, pojedziesz z nami- odpowiada ratownik
Serca wali mi jak oszalałe, kiedy wchodzę do pojazdu a lekarze używają defiblyratora na Amy
-Żel! -krzyczy jeden z nich, gdy wydaje mi się, że najmłodszy z ratowników nakłada maź na urządzenie
-Odsuńcie się- instruje
Zagryzam pięść, by troche powstrzymać łzy, kiedy widzę jak ciało mojej siostry unosi się w górę i wygina w łuk, gdy prąd z urządzenia przenika przez jej organizm. Nie mogę wytrzymać kiedy ratownik powtarza czynność już trzeci raz. Tym razem chyba się udało! Podają jej tlen i podłączaja do jakiś urządzeń, gdy ucicha przejmujący odgłos karetki i wybawcy Amy wyciągają ją z pojazdu. Biegnę za nimi, gdy dowiaduję się, że moja siostra będzie operowana.
*jeśli to przeczytałeś/łaś, proszę zostaw po sobie ślad w komentarzach*
*jeśli to przeczytałeś/łaś, proszę zostaw po sobie ślad w komentarzach*


.jpg)

